I co równie istotne: nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Gdy nie jesteś szczera / szczery tak wobec siebie jak i wobec innych sprawiasz, że twoja energia zamiast wzrastać – maleje. Autentyczne relacje ewoluują z autentycznych osobowości.”
ja, a kto? Myśl 16 sierpnia 2011 roku, godz. 19:30 54,4°C Nigdy nie udawaj kogoś kim nie jesteś, bo nigdy nie wiadomo kogo spotkasz. Poprzedni tekst Następny tekst Tekst nie został dodany jeszcze do żadnego zeszytu. Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa ja, a kto?, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie. na Jja, a kto?Myśl Nigdy nie udawaj kogoś kim nie jesteś, bo nigdy [...] 1 konto Opinie do tekstu autorstwa ja, a kto? Brak komentarzy
Czy udajesz kogoś kim nie jesteś ? 2010-04-19 21:15:00 Wśród ludzi udajesz kogoś kim nie jesteś? 2010-03-23 20:07:46 Często udajesz kogoś , kim nie jesteś tylko po to, by przyciągnąć uwagę ? 2011-09-21 17:48:57
Niektóre osoby cały czas starają się do kogoś na siłę upodobnić. Albo po prostu w nowym towarzystwie zachowują się inaczej niż zwykle. Zupełnie jakby udawały kogoś innego. Dlaczego tak się dzieje? Zazwyczaj ludzie postępują tak, gdy myślą, że ich prawdziwe cechy charakteru nie są na tyle dobre, by mogły spodobać się grupie. Boją się, że jeśli pozostaną sobą, inni ich nie polubią. Z tego powodu postanawiają wykreować się na kogoś, kto według nich zasługuje na miano osoby „fajnej”. Oczywiście nie jest to dobry sposób. Nie da się przecież cały czas udawać. A jeśli będziemy tak robić, możemy w pewnym momencie mieć problem z określeniem tego, jacy jesteśmy naprawdę. Gdy w tym roku poszłam do nowej szkoły, na początku poznałam mnóstwo nowych osób. Rozmawiałam po kolei z ludźmi z mojej klasy. Szybo zauważyłam, że są całkowicie inni. Wszyscy się od siebie różnili, każdy przejawiał inne cechy charakteru, temperament, zainteresowania a nawet sposób mówienia. Jednak cała klasa składała się z naprawdę świetnych kolegów i koleżanek. Najwspanialsze w ludziach są właśnie te różnorodności. Bo każdy z nas jest wyjątkowy. Tak, brzmi to jak slogan, który zapewne nie raz już gdzieś słyszeliśmy. Jednak doświadczenie pokazuje, że to bardzo prawdziwe hasło. I skoro jest tak często powtarzane, to dlaczego ludzie wciąż w nie nie wierzą? Nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Uwierz w to, że masz świetny prawdziwy charakter. A ukazując swoją wyjątkowość, zdobędziesz prawdziwych przyjaciół.
Co ważne nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Jeśli jeszcze nie masz fachowej wiedzy, nie mów, ze jesteś specjalistą. To przyjdzie z czasem. Nie przeszkadza to jednak w tym, aby np. za pomocą mediów społecznościowych pokazać światu, czym się interesujesz. Otwórz się na innych
Od kilku tygodni obserwuję fan page pewnej nowej warszawskiej kawiarni. Jestem zauroczona, bo nie tylko podają w niej dobre desery, bez cukru, wegańskie, piękne, ale do tego komunikacja i klimat prowadzonej strony jest bardzo przyjemny. Wymieniamy się prywatnymi wiadomościami dotyczącymi godzin otwarcia, tego, czy dla dzieci coś się znajdzie i wreszcie po długim czasie oczekiwania podekscytowana pędzę do tejże i czar pryska! Nie ma tam przemiłych dziewczyn, właścicielek, z którymi korespondowałam. Zamiast nich są naburmuszone dziewczyny, które wcale nie przejmują się tym, że właśnie weszłam. Powtarzam głośniej dzień dobry i jedna z nich rozkładając stoliki, pod nosem odpowiada. Rozglądam się z niedowierzaniem i zaczynam się zastanawiać, czy czasem nie pomyliłam miejsca. Ale nie, jestem w miejscu w którym miałam być. Podchodzę do jednej z pań i pytam się, czy mogłabym zamówić kawę. Nie ma u nas kawy odpowiada. Yyyyyy jak to nie ma kawy? No nie ma – dobra, myślę sobie, jak zdrowo to zdrowo, więc kawy nie ma. Ale widzę desery, które wcale nie wyglądają tak ładnie jak na zdjęciach, ale co tam, spróbować można. Pytam więc, gdzie jest toaleta, bo chcę umyć ręce. Pani znów patrzy na mnie, jakbym co najmniej pytała o paszę dla konia i odpowiada u nas nie ma toalety. Jak to nie ma toalety, chcę umyć ręce, zanim coś zjem, mówię, ale czuję się niezręcznie, tłumacząc takie podstawy. Pani jest wyraźnie zniecierpliwiona, ale mówi, że mogę skorzystać z ich służbowej toalety, chociaż nie ręczy za jej wygląd!To jest już koniec moich negocjacji i starania się o to, aby jednak pozostać w tym miejscu. Mówię więc Pani o moich odczuciach i rozczarowaniu. O tym, że czuję się oszukana. Że wcale nie są miłe, że miejsce wcale nie jest przyjazne i że to, co robią na fan page jest wprowadzaniem ludzi w błąd. Że nie widzę w niej przejawu jakiegokolwiek zaangażowania, uśmiechu, chęci i że jest mi przykro. Pani nie patrząc na mnie, odpowiada, pisząc coś na kartce, że jej też jest przykro….Wychodzę, dzwonię do klientki, z którą byłam w tym miejscu umówiona i zmieniam kawiarnię, na taką, którą znajduję jedną przecznicę do domu, myślę o tym, co się stało. O wiarygodności i budowaniu autentycznego wizerunku. Jakże on jest ważny. Jak nie można przesadzić w żadną ze stron. Jakiś czas temu napisałam post o tym, że mówię stanowcze do widzenia ludziom, którzy mi źle życzą. Były różne reakcje. Pamiętam kobietę, którą spotkałam osobiście i z rozczarowaniem powiedziała mi wtedy… wiesz a ja myślałam, że szczęśliwa kobieta to taka, która się uśmiecha, jest miła, pogodzona ze sobą i ze wszystkimi i nie jest agresywna do innych. Bo jako agresję odczytała mój post w którym zdeklarowałam, że nie chcę otaczać się ludźmi, którzy mają na mnie zły wpływ. A wręcz rozstałam się z nimi, mówiąc wprost, dlaczego to razem usłyszałam, że to nie jest dobrze, szczególnie PR-owo, że mówię o tym, co przeszłam w życiu, że miałam kompleksy, że nienawidziłam siebie, że mówię o rozwodzie i na dodatek umieszczam to na swojej stronie www w zakładce – kim jestem. A ja myślę, że bez względu na to, jak to zostanie odebrane, to przynajmniej nikogo nie okłamuję. Nie wstydzę się swojej przeszłości, a wręcz cieszę się z niej, bo jest ona dowodem na to, że można wszystko w życiu zmienić. Nikogo też nie okłamuję, mówiąc, że wszystko jest proste, łatwe i przyjemne. Ostatnio zadzwoniła do mnie klientka, która powiedziała: Pani Justyno, ja wiem, że Pani jest kompetentna, że skończyła Pani tę szkołę międzynarodową, jednak dla mnie najważniejsze jest to, że przeszła Pani podobną historię, którą ja teraz przechodzę. Dlatego jest Pani dla mnie wiarygodna, daje mi Pani nadzieję, że mnie też się uda, wiem, że mnie Pani zrozumie. Chcę się pilnie z Panią spotkać i zacząć program metamorfozy totalnej. Natychmiast!Podsumowując: nie warto udawać kogoś, kim nie jesteś. Kupujemy dla smaku, ale wracamy dla
Osobiście mnie też nie raz dopadła taka krytyka. Zdarza się też, że mi ktoś zmianę wyglądu zaproponuje ale nigdy się na to nie godzę. Nie mogłabym być kimś kim nie jestem :) Jeśli czujecie się tym kim jesteście to nie zmieniajcie się tylko dlatego, że komuś to nie pasuje.
“Tylko kochając i akceptując siebie takiego, jakim się jest, można zaistnieć naprawdę i wyrazić swoją osobowość. Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, zawsze poniesiesz porażkę…” D. M. Ruiz « Poprzedni cytat Następny cytat »
Pokaż mu, że jesteś odrobinę szalona i nie boisz się nowych wyzwań. Zrobi to nim na pewno duże wrażenie. 23. Bądź sobą. Nigdy nie udawaj kogoś, kim nie jesteś tylko po to, by zrobić na nim wrażenie lub zwrócić na siebie jego uwagę. Pamiętaj zawsze bądź sobą! Daj mu szansę poznać prawdziwa ciebie.
Choć ostatnia gala Fame MMA 14 już za nami, emocje nadal po niej nie opadły. Pierwsza głos zabrała Laluna, która ostatecznie przegrała walkę w oktagonie. Teraz postanowiła odpowiedzieć jej Wiktoria Jaroniewska, zwracając się wprost do swojej rywalki. Gala Fame MMA 14Oświadczenie Wiktorii Jaroniewskiej Fame MMA 14 Podczas 14stej gali Fame MMA, jedną z najbardziej wyczekiwanych walk był pojedynek Laluny – czyli Kasi z Królowych życia oraz Wiktorii Jaroniewskiej. Przypominamy, że Wiktoria zastąpiła Sheeyę, która nie mogła stoczyć walki ze względu na kontuzję. Obie Panie były debiutantkami w oktagonie. Walka trwała trzy pełne rundy, a ostatecznie zwyciężyła ją Wiki. scena z: Wiktoria Jaroniewska, Katarzyna Laluna Alexander, SK:, , fot. Grabowski/AKPA Kiedy emocje po gali nieco opadły, Laluna postanowiła zabrać głos. Po debiutanckiej walce na gali freak-fight na profilu gwiazdy Królowych życia pojawiło się oświadczenie, w którym przeprosiła osoby, które zawiodła: „Przepraszam tych co zawiodłam 🙏przepraszam moja córkę ze tyle jej nerwów przysporzylam tym wszystkim pomimo jak mnie ostrzegała ze to nie moj świat Kocham cię Laura pamiętaj 🙏❤️ Mamo ciebie tez przepraszam za te straszne nerwy(..)” – pisała na Instagramie. Zobacz także: Pełne oświadczenie Laluny Wiki odpowiada Lalunie po wygranej na Fame MMA 14 W opublikowanym oświadczeniu Laluna zwróciła również uwagę, że taktykę swojej przeciwniczki. Królowa życia nazwała to uciekaniem i bieganiem w oktagonie. Kiedy Kasia, jak przyznaje, dowiedziała się o tym, wiedziała, że walka zakończy się dla niej niepowodzeniem. Na wpis Laluny postanowiła odpowiedzieć Wiktoria. Blogerka już na wstępie zaznaczyła, że od początku zdawała sobie sprawę, z tego, że jest dla Laluny jedynie łatwym celem, co motywowało ją do walki. Zaznaczyła, że wygrało u niej trzeźwe myślenie, którego jak uważa, zabrakło u przeciwniczki. Oświadczenie Wiktorii Jaroniewskiej po walce z Laluną na Fame MMA 14 Następnie Wiktoria zwróciła się do Laluny, zwracając uwagę na to, by zadbała o swoje zdrowie psychiczne i nie udawała kogoś, kim nie jest: „Dla mnie każdy, kto wychodzi do klatki, jest w pewnym sensie wygrany. Gratuluję odwagi i walki do końca. Ja wracam na matę uczyć się od PODSTAW. Kasiu, zadbaj o swoją psychikę, bo widać, że hejt mocno Cię dotyka i być może to zaważyło na wyniku pojedynku. Życzę dużo zdrowia i mocno szanuję za zbicie wagi, zawzięcie i samo wyjście do oktagonu. Ktoś musiał wygrać. Rozmawiałam z Tobą chwile za kulisami i wydajesz się być bardzo miła, charakterną i sympatyczną kobietą. Nie udawaj przed kamerami kogoś, kim nie jesteś, serio. Myślę, że lubię by Cię pokochali i (bardziej) szanowali, gdybyś po prostu była sobą” Wiktoria Jaroniewska oświadczenie Co sądzicie o wpisie Wiktorii? Źródło: Instagram Laluny, Wiktorii Jaroniewskiej, Akpa
Poddaj się temu, jaki jesteś. Nie udawaj kogoś innego. Bądź sobą i pozwól być sobą innym. Ja robię swoje… Ja robię swoje i ty robisz swoje. Nie jestem na tym świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania. A ty nie jesteś po to, by spełniać moje. Ty jesteś ty, a ja jestem ja. Jeśli uda nam się spotkać – to cudownie.
W życiu spotkamy wiele osób zawistnych. Nie wiadomo czemu będą chcieli nam zaszkodzić, gdyż nam się udaje, a im nie. Jeśli masz ochotę komuś dokuczyć, pamiętaj, że prędzej czy później obróci się to przeciwko Tobie. Jeśli chcesz się obronić przed zawiścią tego świata, zmylaj swojego przeciwnika chociażby techniką grayman Snajper w biznesie jak grayman Podobnie jak snajper, który nie chce, zostać namierzony, musisz się maskować w biznesie. Zawodowy strzelec, by nie dać poznać skąd padł strzał, generuje dym ze spalanego prochu parę metrów od miejsca ukrycia. Wtedy strzał nieprzyjaciela omija jego, a wpada w nicość. Podobnie jest z biznesem. Jak mawiał Sun Tzu jeśli wypowiesz, że wykonasz ruch, nie wykonuj go, wykonuj tylko ruchy, których nie spodziewa się konkurencja Zdziwienie na twarzach wrogów Nie raz widziałem zdziwienie na obliczach osób, które były mi nie przychylne. Mojej twarzy raczej nie znasz. Jak widzisz mój blog nie jest opatrzony moją facjatą, gdyż piszę prawdę i to może niektórym się nie podobać. Poza tym mój wizerunek to moja sprawa prywatna – nie na sprzedaż. Kto wie, być może kiedyś wykorzystam swój wizerunek do jakiegoś celu. Już raz wyszedłem na scenę i spowodowałem nie małe zaskoczenie. Technika ukrywania swojego prawdziwego ja pozwala trzymać wroga w uśpieniu. Każde odgrażanie się powoduje wystrzał adrenaliny u wroga i zaczyna on działać. Pozwól wrogom i konkurencji myśleć, że wygrali. Zaskocz ich swoimi działaniami z ukrycia i efektem swoich działań Konkurencja w szoku dzięki grayman Nie raz udawało mi się rywali zaskoczyć. Nie znali moich ruchów. Kobiety zawsze przyciągała moja tajemniczość oraz skromność połączona z pewnością siebie. Nieprzenikniony umysł napędzał moje działania sekretne. Nie były one nielegalne, były skryte. Nie raz też widziałem osoby, które kłamały na temat tego czym się zajmowały. Ja zawsze mówiłem prawdę, nie podawałem szczegółów. Lepiej w życiu nie kłamać. Lepiej mówić ogólnikami. Bądź graymanem Jeśli jesteś silny udawaj słabego W dzisiejszych czasach większość ludzi lansuje się na lepszych niż są. Dlatego Ty jeśli chcesz zastosować technikę grayman czyli szary człowiek, musisz robić na odwrót. Znam osoby, które mając spore pieniądze ubierały się jak żebracy. Nawet chwalili się, że po te ciuchy jeździli do Paryża do specjalnego projektanta mody, by móc kupić za 1000 euro ubrania dobrej jakości, jednak pozycjonujące człowieka jako ulicznika. Myślę, że sobie robili jaja z tym projektantem. Jednak wiele osób udaje osoby mniej zamożne niż są. Nie potrzebuję oni poklasku. Ich pewność siebie jest w nich, nie potrzebują aprobaty innych. Już na pewno nie poprzez rzeczy materialne. Są to osoby uduchowione i dobrze wykształcone. Spójrz na Dalajlame. Czy on chodzi w złocie? Najlepiej ubrane w UE chodzą polskie sprzątaczki Nie chodzi tu o strach przed nie wiadomo czym. Zwyczajnie dla osób mądrych wstyd jest się ubierać jak pracownik fizyczny. A Ci jak pisałem lubią się lansować na kogoś kim nie są. Ja aktualnie mam np czapkę Calvin Klein, ale tego typu ubranie traktuje jak mundurek – wyłącznie zakładam go gdy jadę na podryw. Tak poznaje kobiety z klasy średniej ;-). Wybaczcie szczerość, ale kobiety dobrze wykształcone raczej ubierają się w tanie sweterki, również by odróżniać się od tych kobiet wystrojonych jak… królowe diskopolo Metody unikania wzroku Jak napisałem ubiór to pierwszy czynnik zmylania innych. Możemy się lansować i ubierać jak maharadża, albo ubierać się skromnie i pozostawać poza widokiem ludzi i konkurencji. Zazwyczaj osoby bez sukcesów, chcą błysnąć, osoby z dorobkiem, wolą się nie afiszowaćMożemy opowiadać, że zajmujemy się naprawą telewizorów, kiedy tak na prawdę telewizory sprowadzamy z ChinJest wiele technik zmylania naszych wrogów. Jednak jak pisałem nie warto każdego traktować jak wroga i należy szukać sprzymierzeńców Kiedy nie warto stosować tej techniki Zdarza się jednak, że nie warto jej stosować. Szczególnie kiedy aparat Państwa lub instytucje zaufania publicznego zaczynają Cię skubać. Wtedy należy postarać stać się kimś znanym, chociażby w środowisku lokalnym. Jeśli jesteśmy znani z tego, że jesteśmy dobrymi ludźmi, również jest to bardzo dobra technika obronna. Dla obrony przed instytucjami nawet bardzo, gdyż media zawsze mogą nam pomóc w razie problemów, w końcu jesteśmy znani. Wtedy też należy się ubierać porządnie, umieć się zachować w towarzystwie, mieć dobrą sławę Unikanie luksusu – trening psychiki Zawsze po dobrym okresie, przychodzi gorszy. Przez to jeśli będziesz żył skromnie, nie spotka Cię nieprzyjemny wstrząs psychiczny. Wiele osób, gdy traci swoje majątki, popełnia samobójstwa. Głownie ze względu na to, że nie daje rady wrócić do normalności ze swego hulaszczego życia. Jeśli będziesz żyć skromnie, ominie Cię ta nieprzyjemność w czasie odpływu. Właściciel Ikea jeździ 20 letnim samochodem. Zgadnij czemu A co Wy sądzicie o technice grayman? Czy warto ją stosować? Czy należy ją stosować zawsze, czy tylko okresowo w celach treningu psychiki? Piszcie w komentarzach
Jeśli się spotkamy – to wspaniale. Jeśli nie – to trudno. I być utwierdzanym przez ciebie. Rozpada się. Poprzez aktywne poszukiwanie. Mogę świadomie kształtować zdarzenia. Prawda zaczyna się we DWOJE. Wojciech Trzaskowski - psychoterapia, terapia Gestalt dla młodzieży i dorosłych. Warszawa i okolice.
Po dziesięciu minutach przed moimi oczami stanęło czarne auto , z którego po chwili wyszedł mój brat z uśmiechem na twarzy. Szybko do mnie podszedł i objął, po czym podniósł do góry i obrócił się ze mną wokół własnej osi. —Nawet nie wiesz jak się stęskniłem za Tobą. — Powiedział po czym zaczął kontynuować swoją wypowiedź.— Wreszcie będziesz mogła poznać mój świat i spędzić ze mną trochę czasu. — odrzekł po czym uśmiechnął się do mnie. — Dobra wsiadaj do samochodu i jedziemy do mojego królestwa. — Szybki podszedł do pojazdu, po czym otworzył mi drzwi do samochodu i ręką pokazał abym wsiadła do środka. Usiadłam na przednim siedzeniu , a mój brat wziął moją walizkę, otworzył bagażnik i włożył ją. Następnie usiadł za kierownicą, odpalił silnik i ruszył. Nie znałam tego miasta dlatego podczas podróży, oglądałam widoki zza okna. Podziwiając piękne budowle, szczęśliwych ludzi przechadzających się uliczkami, lecz z tej czynności wybił mnie głos Agusa. — Opowiadaj jak zareagował Flavio na wiadomość, że się wyprowadzasz do mnie. — Powiedział a ja westchnęłam i po chwili zaczęłam opowiadać. — Bardzo się bałam jego reakcji, ale poszło bardzo dobrze. — Mówiłam z bananem na twarzy od ucha do ucha, po czym zaczęłam kontynuować. — Zareagował pozytywnie — Powiedziałam po czym zwróciłam wzrok Agusa.— Uwierz byłam w takim samym szoku co ty aktualnie. — Powiedziałam po czym zaczęłam się śmiać, a Agus zrobił to samo. Podczas drogi cały czas się śmialiśmy i rozmowialiśmy. Po piętnastu minutach byliśmy już pod jego domem. Agus mieszka w wysokim i ogromnym wieżowcu. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, mój brat wyjął walizkę z bagażnika , a potem zaczął kierować w stronę dużego budynku, więc postanowiłam iść za nim. Kiedy byliśmy przy wejściu, Agus wpisał jakiś pin dzięki któremu drzwi otworzyły się i przypominało mi się takie zdanie, które przypomina aktualną sytuację "sezamie otwórz się" . Gdy weszliśmy do środka zauważyłam bardzo długie schody, po których mój brat już wchodził. Były one koloru szarego. Zaczęłam iść tuż za nim, gdy nagle doszliśmy do drzwi. Agus zatrzymał się przed nimi, sięgnął ręką do kieszeni i wyjął klucze, dzięki którym po chwili ogromne drzwi otworzyły się. Gdy weszłam do mieszkania zabrakło mi powietrza, było ślicznie, nie pomyślałabym, że to jest dom Agusa. Zaczęłam rozglądać się po całym mieszkaniu było piękne. Kiedy podeszłam do wielkiego okna zobaczyłam prawie całe miasto, ten widok był nie do opisania. Po chwili obróciłam się i zobaczyłam Agusa, który położył klucze na blacie. Kuchnia była połączona z salonem wyglądało to fantastycznie. Mój brat włożył dłonie do kieszeni i oparł się o ścianę cały czas spoglądając na mnie. — I jak może być? — powiedział, po czym się uśmiechnął. — Jest cudnie, to zaszczyt tutaj mieszkać. — Odpowiedziałam , z uśmiechem na twarzy spoglądając raz na Agusa, a czasem na całe jego królestwo. — Super, że Ci się podoba. Chcesz coś zjeść czy napić się? — Spytał podchodząc do lodówki, którą następnie otworzył. — Sok pomarańczowy poproszę — odrzekłam. — Okej — powiedział po czym z lodówki wyjął sok, a następnie podchodząc do wiszącej, szarej szafki i wyjmując szklankę do której nalał sok. Wziął naczynie i zaczął powoli iść w moim kierunku. — Proszę — podał mi szklankę , przy czym się uśmiechnął, odwzajemniłam ten gest i wzięłam szklankę, i dopowiedziałam ciche "dzięki". Po jakimś czasie Agus pokazał mi szybko mój pokój bo musiał pilnie wyjść, a ja w tym czasie składałam swoje ubrania i zaczęłam układać je w szafie. Była dwudziesta druga, a ja usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Zeszłam na dół i zobaczyłam mojego brata, który był pijany. Cicho westchnęłam i podeszłam do Agusa. —To naprawdę musiała być ważna sprawa do ogarnięcia. — powiedzialam po czym chłopak zaczął powoli iść a moim kierunku. — Ejj... tylko tlosecke wypiłem ... naprawdee.. — Wybełkotał po czym zaczął się śmiać. Jezu co z niego za człowiek. — Ehhh... dobra idź połóż się spać. — spojrzałam na Agusa, który ledwo stał na nogach, prawie potykając się o nie. Gdy mój brat już szedł do pokoju potknął się o dywan, a ja nie mogłam wytrzymać i wybuchłam śmiechem. Leżał na podłodze i zaczął coś bełgotać pod nosem. — Kurwa, kto go tutaj położył. — powiedział wstając i otrzepywać się z niewidzialnego kurzu, po czym obrócił się w moją stronę i pomachał palcem. — Nie śmiej się, bo obiecuję, że dopadnie Cię kara za wyśmiewanie się ze starszego brata. —.Odrzekł wpatrując mi się głęboko w oczy, ale ja nie przestawałam — Ja tylko ostrzegam. — dokończył swoją wypowiedź. — Agus ja Ciebie nie rozumiem, jak jestem smutna to robisz wszystko żeby mnie rozbawić, a jak się śmieje to znowu Cię to denerwuje. Zdecyduj sie wreszcie. — Powiedziałam po czym go wyminęłam i zaczęłam iść po schodach, lecz po chwili się obróciłam i dopowiedziałam —Dobranoc braciszku. — dopowiedziałam po czym pomachałam mu ręką i poszłam do pokoju. Po umyciu się i przebraniu w piżamę położyłam się wygodnie na łóżku i wzięłam telefon z nocnej szafki, na której leżał. Włączyłam go guzikiem po czym zobaczyłam kilka nieodebrnaych połączeń od Flavio. Szybko weszłam w kontakty i wybrałam numer mojego przyjaciela. Po kilku sygnałach usłyszałam głos mojego kumpla. — Hej Karolita. — powiedział po czym od razu się odezwalam. — Część Flavio. Przepraszam, że nie odbierałam, ale wiesz chciałam też spędzić trochę czasu z Agusem, a potem się rozpakować i wiesz czas sam tak szybko minął, że nie wiem kiedy. — próbowałam się wytłumaczyć. — Spoko rozumiem, jak Ci minął pierwszy dzień w Buenos Aires? — zapytał. — Dobrze trochę czasu spędziłam z Agusem rozmowach i śmiechu, obejrzałam trochę jego mieszkanie i potem tylko siedziałam w pokoju, bo musiałam sie rozpakować. — odrzekłam po czym cicho westchnęłam . — Okej, dobra kończę już bo jest późno, a jutro muszę iść do pracy . Ty też powinnaś się wyspać, dobrze by Ci to zrobiło bo zawsze jak rano wysyłasz snapa to wyglądasz jak zombi. — Po swojej wypowiedź wybuchnął głośnym śmiechem. — Wiesz co? Powiem Ci tak długo to ty nie pożyjesz — stwierdziłam po czym, również wybuchłam śmiechem.—Dobra do usłyszenia kumplu — powiedzialam po czym kliknęłam czerwoną słuchawkę. Ja wyglądam jak zombi? To on rano zawsze wygląda jak siedem nieszczęść. Ułożyłam się wygodnie na łóżku, zamknęłam swoje zmęczone oczy i po chwili odpłynęłam do innej krainy. Już nie mogę doczekać się kolejnego dnia i przygód, które na mnie tutaj czekają. Właśnie teraz mogę powiedzieć, że niespodziewałabym się, że uwolnię się od moich zaborczych rodziców, lecz teraz wiem, że nadzieja umiera ostatnia. Cześć wszystkim dzisiaj przechodzę do Was z kolejnym rozdziałem naszej opowieści. Już niedługo odbędzie się pierwsze spotkanie naszych głównych bohaterów. Miłego dnia! 😘 Słów- 1048 Trzeci rozdział - 30 grudnia
Zadbaj o siebie, choć nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Dobrze dobrana fryzura, subtelny makijaż i strój podkreślający atuty Twojej sylwetki spowoduje, że chłopak Cię zauważy. Unikaj wyzywających stylizacji oraz make up, bowiem zdecydowanie lepszy efekt uzyskasz naturalnym oraz schludnym wizerunkiem.
Kolejny dzień, który zacznę od szkoły. Cudownie... Właśnie jestem w drodze do szkoły. Wczoraj zrobiłam sobie wolne, ale dzisiaj już musiałam przyjść do tego więzienia. Nie jest źle, bo spotkam mojego włocha, ale tak aby mój brat nie zauważył nas razem, bo wiem, że gdyby dowiedział się o mnie i o przystojnym brunecie, który zrobił mi mętlik w głowie to byłabym martwa. Gdy byłam już w budynku, spojrzałam na zegarek, miałam jeszcze pięć minut, więc postanowiłam z tego skorzystać i pójść jeszce do łazienki. Gdy miałam już wejść do pomieszczenia, poczułam mocny ucisk na moim prawym nadgarstku i zostałam pociągnięta do jakiejś klasy. Nagle postać odwróciła się, a ja zauważyłam Ruggero, który po chwili zaczął mnie całować, natomiast ja oddawałam każdy pocałunek. Nasze pocałunki były przepełnione namiętnością i tęsknotą. Kiedy zabrakło nam powietrza oderwaliśmy się od siebie. — Oszalałeś? Nie możesz robić tak w szkole. Przecież mógł nas ktoś zobaczyć — powiedziałam patrząc na włocha, który stał bardzo blisko, nagle nastolatek zaczął się cicho śmiać. Natomiast na mojej twarzy cały czas widniała obawa. — Spokojnie, kochanie. Agus by nas nie zobaczył. O wszystko zadbałem — rzekł , a ja się zdziwiłam. — A skąd czy za chwilę nie przyjdzie tutaj przez przypadek? — spytałam, a następnie podniosłam charakereycznie brwi, a potem skrzyżowałam ręce i ułożyłam je na klatce piersiowej. — Nie ma takiej opcji, bo jest na dodatkowych zajęciach — odpowiedział, a potem pstryknął mnie w nos, na co parskłam śmiechem. — A więc na czym skończyliśmy? — zapytał, a następnie znowu wpił się w moje malinowe usta, całował mnie, a ja wcale nie protestowałam. Nastolatek usadowił mnie na ławce, nie odrywając się od moich ust. Po dłuższym czasie zaczął coś mówić. — Musimy...się...pospieszyć... — wybełgotał między pocałunkami. — Nie... mogę... mieć... więcej... nieobecności... — dokończył, a po chwili oderwał się ode mnie. Po chwili zaczęłam się lekko śmiać z włocha. — Co? — zapytał, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. — Ale się zdyszałeś — rzekłam, cały czas się śmiejąc . Brązowooki, też po chwili wybuchnął śmiechem, kierując przy tym swój wzrok w podłogę. Nie trwało to długo, bo po momencie spojrzał na mnie, a ja nieświadomie przegryzłam wargę. — Nie kuś mnie... — wyjęczał, a po chwili złożył przelotnego buziaka na moich wargach i wyszedł z pomieszczenia, zrobiłam to samo po paru sekundach. Idąc korytarzem, zauważyłam Pasquarelliego, rozmawiającego z moim bratem, ale po chwili zerknął na mnie i puścił mi oczko na co się uśmiechnęłam. Poszłam na stołówkę, gdzie za pewne są aktualnie dziewczyny. Nie myliłam się... Ujrzałam je od razu, podeszłam do nich i zajęłam miejsce tuż obok nich. — Cześć wam — powiedziałam, a potem sięgnęłam do plecaka po swoje pierwsze śniadanie i zaczęłam je jeść. — Hej — odpowiedziały chórem. — Widziałyście nowego chłopaka, który ma dzisiaj mieć swój pierwszy dzień w szkole? — zapytała Zenere, co jakiś czas spoglądając na każdą z nas, a my wszystkie — Nie? Jak on w ogóle wygląda? — spytała Gio, a po chwili wzrok Valentiny wylądował, na drzwiach, a na twarzy było można ujrzeć szeroki, cwaniacki uśmiech.
Nie staraj się też zgrywać cwaniaka, w ten sposób wcale nie pokazujesz pewności siebie. Nie rób też dziwnych wybryków, aby zrobić zamieszanie i ściągnąć na siebie jej wzrok. Nie udawaj też kogoś kim nie jesteś, kłamstwo ma zawsze krótkie nogi. Jeżeli prawda wyjdzie na jaw, skończysz skompromitowany. Jak ją poderwać?
Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Nie graj, nie popisuj się, nie próbuj na siłę wbić się w grupę. Nie udowadniaj, że jesteś lepszy, ani nie pokazuj, że czujesz się gorszy. Po prostu bądź sobą. Wiem, że czasem to jest najtrudniejsze, ale daj swoim nowym znajomym (i sobie) czas – potrzebujecie kilku tygodni, żeby lepiej się
as – nie, ale on nie lubi łatwych kobiet, udawaj, że jesteś niedostępna; król – tli się w nim uczucie do innej kobiety, daj mu czas, aby zapomniał o niej; dama – jakaś kobieta stoi ci na drodze, ale z łatwością się jej pozbędziesz! walet – masz dużą konkurencję, ale dla niego jesteś tą jedyną; 10 – podoba mu się
- Τ ωγυктиւ
- Բевре хεглеρ
- ያ դутрո отጤξըбևδоտ
- Уд еሑув թ
- Οፏ гխж ужիտаዮዧ ջθስፏ
Nie udawaj kujonie | Peter Parker Fanfiction. ᏢᎪᎡᎢ ᏫNᎬ & ᎢᎳᏫ Pomiędzy ratowaniem świata, spaniem, jedzeniem i problemami z nieznośnym pająkiem mam kilka minut przerwy dziennie. Ten czas zainwestowałam w opisanie wam mojej historii. Wejdź, a się przekonasz - moje życie jest skomplikowane, lecz n
Nie szukaj szczęścia w innych ludziach lub rzeczach, szukaj go zawsze w sobie. 9. Nie przywiązuj się do ludzi. Oni odchodzą i przychodzą, czasami pomagają, bywają też zawodni. Jedni zostają w naszym życiu na dłużej, inni na krócej. Tak to już jest i nie ma w tym twojej winy. 10. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. O tym zawsze
Okaże się, że wiele spraw jednak nie jest tak beznadziejnych, jak wydawało się jeszcze wczoraj. 7. Bądź sobą! Proste? Oczywiście! Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Takie osoby są wyczuwane na kilometr. Nie masz wielkiej posiadłości za miastem, tylko mieszkasz w wynajętej kawalerce? To nie jest powód do wstydu.
Wychodząc z domu przybieramy na siebie maskę, która nie daje innym poznać, jacy na prawdę jesteśmy. Nie chcemym żeby inni wiedzieli, jak się zachowujemy, gdy nie ma nikogo w pobliżu. Od czasu, kiedy ludzie uświadomili sobie, kim właściwie są i że muszą żyć w zgodzie z innymi, wszyscy staramy się przypodobać innym.
Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Jeżeli będziesz chciała dopasować się do niego i nazmyślasz, że macie wspólne zainteresowania, to z pewnością szybko wyda się, że kłamiesz. Opowiedz mu co lubisz robić i dlaczego jesteś ciekawą osobą. Może uda Ci się sprawić, że on zechce towarzyszyć Ci i poznać bliżej Twoje hobby?
ujhm.